Tuesday, January 31, 2017

O ojcach, córkach i partnerstwie

Trochę przemyśleń. Zanim napiszę Wam tu znowu coś o Ukrainie to podzielę się bardzo krótką refleksją na temat, który ostatnio mnie bardzo nurtuje.

Podobno ambitne kobiety odstraszają, bo robią wrażenie, że nie umieją i nie chcą troszczyć się o rodzinę.

Co za głupia moda, myślę sobie, że zanika partnerstwo a wraca zachęcanie do porzucania ambicji przez płeć piękną na rzecz zajęcia się rodziną.

Panom powiem tylko tyle: Czy jako ojciec byś córce powiedział, że ma nie rozwijać swoich zdolności, nie stawiać sobie żadnych celów w życiu bo męża nie znajdzie? Chyba wystarczy powiedzieć, że trzeba pracować nad równowagą, i robić karierę tak, aby nie zatracić uśmiechu i delikatności. Jest to trudne, ale nie niemożliwe.

Więc córce byś nie podcinał skrzydeł, tak? Spójrz zatem na życiową partnerkę, koleżankę, przyjaciółkę jak na córkę i znajdziesz odpowiedź.

Do tego jeszcze dochodzi problem tego, że mamy być uśmiechnięte, serdeczne, miłe i otwarte. Tylko, że nie wiem jak u innych - u mnie to jest reakcja na to czy Ty jesteś uprzejmy, opiekuńczy i pomocny i dobrze Ci z oczu patrzy.

Kolejna luźna myśl jest taka, że jesteśmy wszechstronne. W sensie, żadne nasze ambicje nie zmienią marzenia o posiadaniu kogoś kogo warto kochać a komu okazuje się troskę. Tylko to wymaga elastyczności i partnerstwa: innymi słowy odgrzej sobie proszę wczorajszą zupę bo nie chce mi się codziennie stać w kuchni.

Boimy się jako ludzie wielu rzeczy. Czasem tego, że będziemy ciągnąć ten wózek, posiadając partnera siedzącego przed tv. Czasem tego, że padniemy ofiarą roszczeń i sterty oczekiwań jak ze sklepu z listą zakupów z zaprojektowanym wyobrażeniem.

Myślę, że trzeba wierzyć, nie bać się, ale i nie patrzeć powierzchownie na ludzi. Ludzie są wszechstronni i tak samo jak potrafią zarządzać organizacjami pozarządowymi i tworzyć projekty, tak samo umieją i lubią gotować a i robią to jak Gessler ;)

Aha miało być o ojcach. Dzisiaj są jego urodziny. Zawdzięczam mu to, że nigdy nie usłyszałam, że coś jest nie dla mnie, czegoś nie umiem lub coś mi się nie uda.

Tuesday, January 10, 2017

Anioły czuwały

Zeszło z koleżanką przy herbacie na rodzinne opowieści. Jakoś wyszło od omawiania językowych regionalnych tożsamości a skończyło się na sadze rodzinnej. Urodzona w wiosce na Doniecczyźnie babcia całe życie mówiła po ukraińsku tak samo jak i druga babcia urodzona w czerkaskiej oblasti. Ojca babci urodzonej w czerkaskiej oblasti ogarnęły represje NKWD. W ostatniej chwili spakował manatki i wyjechał na Krym, w pierwsze miejsce gdzie miał u kogo się ukryć. Rodzinie w czas Wielkiego Głodu zabrali nawet dżemy i suszone grzyby. Ludzie zjedli wszystko co mogli zjeść. Koty, psy, ptaki ustrzelone z procy. W pewnym momencie przeszli lasami na Donbas aby było lżej. 

W czas Wielkiego Głodu zabrali nawet dżemy i suszone grzyby. Ludzie zjedli wszystko co mogli zjeść. Koty, psy, ptaki ustrzelone z procy. W pewnym momencie przeszli lasami na Donbas aby było lżej. W czas Wielkiego Głodu pracujący w jakiejś fabryce na Krymie ojciec przysyłał do znajomych do sąsiedniej wioski suchary. Aby je odebrać trzeba było przez las przejść szmat drogi. pewnego dnia głód zmusił kogoś do morderstwa i w ten sposób matki już nie było. Na dzień dobry w domu dziecka wyniesiono dwa martwe ciała, bo tam też nie było co jeść. Szczęśliwie przeżył starszy brat, którego wychowawczyni powiadomiła o nieszczęściu i wyprowadzała rodzeństwo z dietdoma karmić narażając siebie na represje. Pewnego dnia powiedziała: -Idźcie dalej tą drogą nie oglądając się za siebie. Babcia z bratem szli, długo szli, końca pustki nie było widać. Az w pewnym momencie ojciec czekał. NKWD nie pozwoliło skończyć szkoły, wyrzucało z pracy i tak przez wiele lat. 

W 2004 roku w wiosce staruszka, która nie miała siły iść do sklepu na zakupy o 9 rano zadzwoniła do rodziny i pyta: - A Wy już głosowaliście na Juszczenkę? Macie iść głosować. Ja już po. 



***
Z Lvivskiej Majsterni do Opery na Sylfidę piechotą. Wokół miasto, które patrzy cierpliwie na niezależność z popiołów odrodzoną.