Tuesday, April 5, 2016

O barbarzyństwie

czyli o tym jak czuje się kobieta gdy politycy z uśmiechem afirmują gwałt.

Tak, wiem, że z gwałtów wojennych urodziły się dzieci. Wiem, że wyrośli z nich ludzie.

Ale afirmacja wydarzeń polegających na przemocy i upodleniu, nie tylko namawianie przez Kościół Katolicki kobiet do rodzenia takich dzieci i wynajdowanie do sankcjonowania i akceptacji przemocy argumentów natury moralnych reguł  z kulturowego obszaru społeczeństw kolektywistycznych, ale również prawna kodyfikacja całkowitego zakazu nawet tabletki "po" po gwałcie to barbarzyństwo.

Pojawiają się argumenty, że można oddać. Można owszem. Ale uświadomcie sobie panowie czym jest ciąża. Ciało się zmienia - pojawiają się rozstępy, żylaki, nadwaga, bolesność piersi. Osłabiają się zęby i włosy. Boli kręgosłup i zniekształca się. Czasem dochodzi ciążowa niewydolność nerek. To są poświęcenia jakie kobiety świadomie biorą na siebie z miłości do partnera i chcąc przekazać dalej życie i urodzić dziecko a najlepiej kilka.

Czy naprawdę musimy w taki sposób produkować nowych podatników? Bo jeśli nie będę mogła kupić tabletki po, jeśli lekarz po obdukcji mi jej nie przepisze to przymus psychiczny w 21 pierwszym wieku złamie mnie wewnętrznie i już nigdy nie będę ani pewna siebie, ani wartościowa. W gwałcie napastnikowi właśnie o to chodzi - o dominację. O ustalenie hierarchii.

Więc jeśli nie ponoszę biologicznych konsekwencji to jest mi łatwiej stanąć ponownie na nogi i zapomnieć, bo wybaczyć się nie da. Nawet jeśli przeżywa się wstydliwą fizjologiczną satysfakcję - to ten fakt jeszcze dodatkowo pogłębia traumę. Uświadomienie sobie, że mogę zostać pobita, poniżona, upodlona a ciało reaguje jak reaguje bo w końcu jestem zwierzęciem, po prostu samicą określonego gatunku mającą określone funkcje ciała - to właśnie upadla na samo dno.

Dlatego - miejmy prawo do tabletki "po". Bo dzięki temu odzyskujemy kontrolę. A niektóre z nas są na tyle mocne, że umyją się i będą dokładnie takie jak przedtem. Ale - pod warunkiem, że nie zostanie im żaden "prezent".

*****
A z praktycznej natury. Majstruje się przy ustawie, która przetrwała 20 lat godząc interesy różnych środowisk. A za trzy i pół roku partia rządząca przegra wybory i następni zliberalizują prawo do maksimum z czystej zemsty politycznej.

No comments:

Post a Comment