Saturday, January 2, 2016

Okupowani - nie jesteśmy rozumiani

Jak się musi czuć premier słabego państwa przyciskany do muru wiecznym szantażem politycznym i kryptookupacją?

Ukraina? Nie. Norweski serial Okupowani na podstawie powieści z 2009 roku. Nie wiem co autora zainspirowało, ale serial jest genialny i jakże inny.

Dlaczego inny? Trudno jest znaleźć realistyczne wątki w filmach i serialach akcji produkowanych na zachód od Odry. Zupełnie serio. Pochłonięta poczuciem bezpieczeństwa Europa i niewiele odstające od niej pod tym względem USA produkują seriale oparte o mafię, złodziei samochodów lub seksowne laski ewentualnie intrygi we własnych szeregach. Coś takiego jak zagadnienie współczesnego bezpieczeństwa państwa jest rzadko, albo wcale podejmowane. Dlatego właśnie Okupowani to wyjątek.

Przykuwa uwagę psychologia bohaterów. Ich wahania, wzrastający poziom frustracji i fakt, że za broń w chwili próby chwyta mniejszość a premier waha się do ostatniej chwili szantażowany przez agresywną i bezczelną ambasador Rosji. Niektórym wszystko jedno jakiemu panu służą. Ciekawa postać ambasador Rosji, jaka pod pozorem sprzyjania jedynie ograniczeniu niezależności Norwegii mami eks oficera norweskiej bezpieki rozgrywając po mistrzowsku starą grę w dobrego i złego glinę. Ona jest ta lepsza, a agresywny generał otwarcie grożący wojną to ten zły.

Jedna jaskółka jednakże nie czyni wiosny. Bo ile osób obejrzy taki serial? Tyle ile najnowszy odcinek Bonda, w którym znowu walczy on z jakimiś nieistotnymi zagrożeniami?

Szczytem naiwności amerykańskiej był Tom Clancy jaki z Putina zrobił prezydenta Narmonowa - siłe partnerską wobec USA i antyekstremistyczną, a w swojej ostatniej wydanej przed śmiercią powieści z protestujących na Majdanie zrobił  kryminalistyczne grupki reprezentujące mafijne i oligarchiczne interesy.

Nie jesteśmy rozumiani na zachodzie. Nie mam na myśli nas Polaków, ale poza nami nasze państwa ościenne i zagrożenie, jakie Rosja dla nich niesie. Paradoksalnie nie to agresywne, wojenne, tylko to związane z operacjami destabilizacyjnymi, hybrydową wojną, szpiegostwem wielkiego kalibru etc. To świat kompletnie nie rozumiany zaledwie po przekroczeniu granicy niemieckiej.

Pamiętam, że próbowałam prosić o przelew przyjaciółkę będącą dziedziczką jednej z zachodnioeuropejskich fortun, dla której kilkadziesiąt euro nie powinno stanowić różnicy. A jednak stanowiło. Jednak pożałowała tych kilkudziesięciu euro, bo świat współczesnego konfliktu był światem zbyt abstrakcyjnym i niewyobrażalnym do zrozumienia. Woli dawać na inne sprawy, chojnie i dużo, tylko jak długo będzie mogła cieszyć się ratowaniem świata jaki zna, powietrza, wody, zwierząt, jeśli ten swiat jaki zna i jaki jest dla niej zrozumiały, pewnego dnia zniknie?

Rosja, jednak, głupia nie jest. Stawiam na to, że bezpieczniej jej jest destabilizować i zaczepiać te państwa, które są słabsze, niż kiedykolwiek próbować podbić cokolwiek na zachód od Odry. Niezaczepiane, nie będą reagować.

Jednak co do Europy, mam jeszcze trochę nadziei. Otwarta wojna z Rosją z powodu operacji destabilizacyjnej u rubieży Europy, jaka nie posuwa się ani o kilometr, byłoby szaleństwem. Ale utrzymanie sankcji, retorsje ekonomiczne, jakkolwiek nie byłyby mało uciążliwe dla przyzwyczajonych do poświęceń Rosjan, nie tyle co przyniosą jakiś skutek, ale są testem uporu, konsensusu i jedności polityki wobec Rosji.

Będzie ona próbowała w szeregach polityków europejskich robić wodę z mózgu. Znajdować kolejnych Schroederów i kusić ich złotymi interesami.

Nie samo to jest najistotniejszym problemem. Politycy w demokratycznych systemach mają sympatyków którzy ich wybierają. Ci sympatycy mają poglądy, nastroje i interesy. I w większości poziomem zainteresowania czymkolwiek poza ich bezpiecznym otoczeniem nie odstają od mojej znajomej. Jeśli kiedyś wybuchnie konflikt to tylko diaspora będzie pomagać, tak jak w gruncie rzeczy to tylko diaspora ukraińska jest aktywna w pomocy rodakom. I, tylko Polacy, może Litwini, włączają się. Reszta po prostu należy do kompletnie innego świata.

Tu poniżej, kawałek fajnej muzy z intro:


1 comment: