Tuesday, December 22, 2015

O Kurdach i Turcji. Trochę strachu.

O Turcji, skecz myśli różnych.

Nie zamierzam nawet przez moment udawać, że się na tamtym rejonie świata znam. Ale tak mi to przyszło na myśl: nie powiem, że wszystko co się obecnie dzieje to jedna wielka turecka operacja, ale okazja trafiła się przednia i po prostu została wykorzystana. Bliskowschodnia destabilizacja spadła Turcji z nieba. To kraj z bardzo ambitnym przywódcą moim zdaniem mającym swoją wizję porozdawania kart w regionie. W tym celu prowadzi czystkę etniczną zamieniając Kurdów na Ujgurów sprowadzanych z różnych zakątków świata. Uchodźców do Europy celowo wysyła, aby ta zajęta swoimi sprawami i de facto rozłożeniem europejskiego projektu od środka, nic mu nie powiedziała. Mówię tak bo już z 4 niezależnych źródeł słyszałam, że "biura podróży" organizujące przeprawy do Europy funkcjonują pod nosem tureckich władz, toteż gdyby te chciały to zamknęłyby cały ten biznes raz dwa. Turcja z pewnością nie prowadzi żadnej wojny z Państwem Islamskim, bo gdyby tego chciała to nie byłoby rzezi Kurdów jaka się teraz odbywa. Kurdowie jako siła lewicowa powinni być popierani przez wszystkich chcących spokoju na Bliskim Wschodzie. To z powodów geopolitycznych. A z tych czysto ludzkich już tym bardziej. To też w kontekście tych zachwycających się zestrzeleniem rosyjskiego samolotu, nie ma tutaj powodu do zachwytu a bezkrytyczne popieranie tureckiej polityki może okazać się bardzo krótkowzroczne. Turcja jest oczywiście dalej niż Rosja i cynicy powiedzą, że co nas to obchodzi jakie ma ambicje i czego chce skoro potrafi postawić się Putinowi i takie tam. Naszła mnie też myśl, że niestety, ale być może jesteśmy świadkami szeregu incydentów jakie osobno rozważane nie są groźne, ale w sekwencji zdarzeń mogą być zapowiedzią kolejnej wojny w Europie. Wojny zupełnie nie mającej nic wspólnego z tradycyjnymi osiami sporów. Mam nadzieję, że się mylę kompletnie i że moje obawy ignoranta pozostaną kompletnie bez pokrycia.

No comments:

Post a Comment