Wednesday, December 23, 2015

O kulturze i manierach słów kilka

To parę słów refleksji o ludziach. Gdy wyjeżdżałam na Święta z Kijowa do Polski, razem ze swoją koleżanką Austriaczką, która akurat u mnie była, opróżniłyśmy lodówkę. Oddałam wszystko znajomej sklepikarce a ta mi w podzięce 2 kilo mandarynek. - Kobieto, ale ja taksi jadę teraz na lotnisko, co my z nimi zrobimy? - Zjesz po drodze. W sumie zjadłyśmy połowę a resztę oddałam taksówkarzowi. Piszę o tym, bo mnie zastanawia ukraińskie społeczeństwo. Społeczeństwo mające wiele napięć i linii podziałów, które mnie obcokrajowcowi trudno policzyć: konflikty religijne, etniczne, ekonomiczne, warstwowe, regionalne etc. Raz silniejsze raz słabsze. Donbas to przykład oczywisty, ale rywalizacja o budynek kościoła między Patriarchatem Kijowskim a Moskiewskim już taka oczywista nie jest. I w tym wszystkim ten jakiś spokój, pogoda ducha, gościnność. Ta powyższa sytuacja nie była jedną jedyną, tylko jedną z setek jakie mnie spotkały na Ukrainie przez ostatnie dwa lata. Do tego dodam zero awantur wśród sąsiadów, ciche relacje między ludźmi (to owszem starsi ludzie, ale czy w Polsce to jest gwarancją czegokolwiek?). Gdy mijam w Kijowie młodzików pod klatką nie boję się ich. Gdy mijam dwóch pijaczków siedzących na ławeczce na skwerku, nie boję się ich. Nie boję a nawet uśmiecham i mówię dzień dobry bo oni po prostu w ogóle nie są agresywni. I znowu sama sobie zaprzeczę, przecież są ultras, przecież z nimi to nie pieszczoty. Może faktycznie meczom schodzę z drogi i tego nie widzę? Ale poniżej sceny z warszawskiego tramwaju: Godzina 10 rano, grupa młodzików do dziewczyny na oko lat 20+: "Wsadziłbym Ci w to Twoje oczko kakaowe". Nikt nic. Oni po jakieś 13 lat. Pod blokiem 2 w nocy: wulgarna rozmowa kilku młodych byczków, próba zwrócenia uwagi kończy się groźbami pobicia. W końcu wszyscy sterroryzowani tym hałasem zamykają okna i z watą w uszach lub słuchawkami dla robociarzy próbują spać. Warszawa. Kijowie tęsknię za Tobą stolico kraju, w którym wojna się toczy i jest 150 problemów, to tam jest poczucie bezpieczeństwa i komfortu, o dziwo, A Warszawa? Ma swój urok w uliczkach Starego Miasta i na Żoliborzu, ale mieszkańcom życzyłabym więcej spokoju. Może jak będą mieli prawdziwe problemy kiedykolwiek, to coś się zmieni?

No comments:

Post a Comment