Thursday, October 15, 2015

Ukraina w RB ONZ

Czyli parę słów o tym, jak bardzo się mylimy, a przynajmniej niektórzy.

Ukraina bez konkurencji na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa. Udało się, było tyle głosów ile trzeba.

W kwestiach ukraińskich dominującym tonem jest ten, że Ukraina już nikogo nie obchodzi, że temat się kończy, że Merkel na pewno od dawna dogadana z Putinem etc.

No, nie takie to wszystko proste. Jak na państwo z do tej pory niespotykanym asymetrycznym konfliktem zbrojnym, Ukraina na salonach dyplomatycznych bardzo sobie radzi. I to pomimo bufonowatego ambasadora (już zakończył kadencję) w Brukseli.

Kraj ten kilka rzeczy sobie bardzo jasno określił i z bardzo dużą precyzją je realizuje.

Jedna z tych rzeczy, to podbijanie stawek przedefiniowania prawa międzynarodowego i zmiany sposobu przyjmowania decyzji przez pewne organy, a drugie jednoczenie i wykorzystywanie diaspory do realizacji swoich interesów.

Tych celi jest jeszcze kilka, ale akurat te dwa bardzo dobrze wychodzą. Doprawdy w wołaniu o swoje, Ukraina wcale nie jest ospała, a w każdym bądź razie energiczniejsza niż niejedno państwo w takiej sytuacji.

Co zatem jest mitem, zapyta ktoś?

Mitem jest uważanie tego kraju za kraj słaby, niezręczny dyplomatycznie, niezgrabny na salonach, bez kontaktów. Nic z tych rzeczy.

Co nie znaczy, że to kraj samodzielny albo bodaj jakieś mocarstwo. To po prostu ambitne państwo z jajami i marzeniem, aby kiedyś u nich było jak w Polsce.

1 comment:

  1. Trzymam kciuki, żeby było jak w Polsce, a nawet i lepiej. :)

    ReplyDelete