Friday, October 23, 2015

O tożsamościach


Stare, ale jare. Piosenka, którą rozumie zapewne dogłębnie każdy rdzenny mieszkaniec Warszawy. No właśnie, co to znaczy rdzenny? Czy osoba z innego miasta na pewno nie zrozumie tego, co ma się przed oczami myśląc "zielony Żoliborz, pieprzony Żoliborz"?

Powiedział mi kiedyś kolega, że trudno jest się poczuć Warszawiakiem, to nie jest miasto otwarte, z tego prostego powodu, że jest bardzo stare. Siłą rzeczy miejscowi lubią się odwoływać jeszcze do dziewiętnastowiecznych tradycji rzemieślniczych czy handlowych, bo ten miał gdzieś kamienicę, a czyiś praprapradziadek gdzie indziej aptekę. Już nie mówiąc o Dwudziestoleciu zapominając, że wtedy też to było miasto wielkiej imigracji.

Ale czy to tylko Warszawa? Oj, nie tylko. Jest wiele miast, gdzie mocno dadzą Ci odczuć, że jesteś nie swój, i skądeś się w ogóle wziął.

To działa w dwójnasób za granicą, gdzie nieomal w każdej społeczności polskich ekspatów liczy się nie tylko to, kto skąd pochodzi, ale również to z jakiej części miasta. A jak się okazuje, że w kraju pochodzenia czyjeś mieszkania nieomal balkonami się stykały, to już w ogóle, och, ach, zachwyt, buzi buzi i wybuch emocji jakby na widok długo nie widzianej kuzynki, która właśnie wróciła z wyprawy na księżyc.

Przyznam, że trudno jest załapać lokalny klimat jakiegoś miasta. Zrozumieć atmosferę poszczególnych dzielnic, symbole czy tradycje dajmy na to Starego Żoliborza czy Powiśla albo Starej Pragi. Warszawa jest we mnie, gdy na 1 sierpnia wyją syreny (zwłaszcza, gdy nie mają "awarii"), jest, gdy spaceruję po starych fortach i gdy siedzę nad Wisłą patrząc na wodę.
Chcę jednak by miasto było gościnne, by przeciętny "newbie" stanął o 17:00 na Rotundzie na 60 sekund baczność i poczuł, że to też jest jego historia. Że ona wciąga, toksycznie, uwodząco podstępnie aż do momentu, gdy przechodzi wewnątrz i się już po prostu wszystko rozumie...

Bo tak.

Zamiast pysznić się, skąd to nie jesteśmy, pomóżmy innym zrozumieć to, z czego jesteśmy tak dumni. Dajmy im szansę poczuć się "u siebie".

Pewnego dnia być może przeprowadzę się na drugi koniec Polski, albo On do mnie. Być może nauczymy się wzajemnie swoich przestrzeni i rzeczy ważnych. Oby każdy tak potrafił.

No comments:

Post a Comment