Thursday, October 29, 2015

Po Połtawie. Refleksje.

Połtawy nie zobaczyłyśmy, chyba, że wieczorem, ale zobaczyłyśmy Połtawczan a to z punktu widzenia ciekawości świata o wiele korzystniejsze. 

Scena z Połtawy. 8 rano z czymś, 28.10. Wieszamy ogłoszenie o seminarium. - Dyvochki a u Vas dedushki abo batki ye? - słyszymy od przechodnia. - Ye, poki shcho. - A shcho dedushkiv i babushkiv hochetye rozstrilyovaty? - ot z czym się to kojarzy pewnemu panu z Połtawy. Jak na poziom emocji jakie wzbudza ustawa, był super kulturalny. Ale przebił go były oficer milicji, który zlustrowany przyszedł się z jednej strony wyżalić na swój los, ale z drugiej seminarium nie zerwał, można powiedzieć, że je nawet ożywił i mówił całkiem na temat i z kulturą jak na fakt bycia bezpośrednim podmiotem tego procesu. No co, zadowolona jestem, Katia też. A jeszcze komentarze z sali: "No wreszcie przyjechali jacyś fachowcy, którzy coś konkretnego mówią" miło słyszeć. Więcej wniosków, mysli i refleksji zbierzemy do kupy w następnych dniach.

Jakby ktoś nie wiedział, chociaż chwalić się nie lubię, seminarium dotyczy ustawy lustracyjnej, jej mechanizmów, tego co obywatele mogą zrobić, takie tam różne, a pieniądze na to dają donorzy. 
Podczas robienia researchu do projektu napisałam, że w regionach wszyscy wszystko mylą i nie rozumieją jak to działa. Wydarzenie pokazało, że z jednej strony miałam rację, ale z drugiej kryje się tutaj jeszcze mnóstwo rzeczy w mentalności, które rzutują na sprawy o wiele głębsze, niż rozumienie jednej ustawy - na całe patrzenie na świat. 

Dyskusja była bardzo żywa. Wynikało z niej, że ludzie nie wierzą w dostęp do informacji publicznej, w instrumenty uzyskiwania wiedzy o tym, co się dzieje w ich mieście, są rozgoryczeni i nie mają wielkich nadziei, albo czują się pokrzywdzeni w nieco infantylny sposób, zwalając cały czas całą odpowiedzialność za swoje życie na władzę w Kijowie. 

W Kijowie Awakow zły, Poroszenko zły, wszyscy złodzieje, nikogo uczciwego. 

- To sami idźcie po władzę w wyborach samorządowych. 

- Pani, nie tacy jak my już byli, to się nigdy nic nie zmieni, niech nas Polska anektuje i tyle. 

Temperatura dyskusji była ostra. A ze mnie dziewczątko delikatne z wyglądu, zatem trudno było trochę utrzymać to towarzystwo w ryzach, ale moja pomocnica Katia twierdzi, że się udało. 

Przez ten jeden wielki kłębek emocji trudno było się przebić, ale zauważyłam, że łatwiej się dostukać będąc samemu zza granicy. Zachwytów nad Polską było co niemiara, tylu komplementów odnośnie swojego państwa nie nasłuchałam się długo. 

W pewnym momencie wysłuchując tych wszystkich żalów mówię: 
- A wiecie czemu nam się w miarę udało? 
- No czemu?
- Bo nie siedzimy na dupie marudząc. Marudzimy pracując na lepsze, bo stan zastany nigdy nas nie zadowala. Chodzimy z kwaśną miną, mówimy, że wszystko jest kompletnie do dupy jednocześnie nieustannie pracując nad zmianami. I wiecie, nie chcę tu być mądralą zza granicy, ale można zrzędzić robiąc coś. Bo jak się zrzędzi nic nie robiąc to zawsze będzie stan zastany. 

- Ale Kijów ma zaczynać od siebie. Jak w Kijowie będzie dobrze to i u nas wszystko się zmieni. 


**** 
Ot postsowiecka psychika. Ma być dobry car to wszystko naprawi. Nie, nie mówię, że tak myśli każdy, o nie. Ale w tym myśleniu leży klu sprawy. - Bierzcie los miasta w swoje ręce. Możecie dużo zmienić, tylko musi Wam się chcieć. A my możemy Wam pomagać. 

Co mnie cieszy? Ludzie byli zadowoleni. Na wydarzenie przyszli i aktywiści walczący z korupcją i były zwolniony w wyniku lustracji oficer milicji, i kobitki z różnych ngo wojujących z nielegalnymi budowami etc. Aktywiści z kompletnie różnych bajek a mimo to każdy z nich potem wysłał list, albo napisał od ręki podziękowania za to, że mógł się spotkać, wyrazić co myśli, porozmawiać z innymi i, że w ogóle zobaczył jakąś nadzieję. 

Na kartce danej w ręce pisało "Dziękujemy Polsce". To cieszy... odnosi na duchu gdy jestem zmęczona i czasami się czegoś nie chce. A do wszystkiego trzeba cierpliwości i czasu. Niedawno ktoś powiedział, że jakby desowietyzacja odbyła się w latach 90-tych to i ludzie obecnie myśleliby inaczej. Trzeba im umieć wybaczyć, że są sobą i mieć świętą cierpliwość do syzyfowej pracy. 

***
A tu ciut więcej po ukraińsku, jeśli ktoś czyta: link.

No comments:

Post a Comment